Pracownia Rozwoju

gallery/walnut-2961898_1920
Renata Muszyńska
gallery/finclub
gallery/facebook-667456_1920
Koszyk (0)
Życie “tu” i “teraz”

 

Kolejna zasada rozwoju to życie w teraźniejszości, w miejscu, w którym jesteśmy i w chwili, którą przeżywamy. Wbrew pozorom życie w „tu i teraz” nie jest proste. Domaga się bowiem skupienia uwagi – z jednej strony – na aktach własnej świadomości (doznań, uczuć, myśli) oraz na czynności, którą wykonujemy – z drugiej strony.

Jak często jest tak, że idąc z pracy do domu, odtwarzamy minione wydarzenia, analizujemy, co i jak zrobiliśmy, jak się zachowaliśmy wobec tej czy innej osoby? Pewnie często. To oznacza jednak, że drogę z pracy do domu spędziliśmy w przeszłości. A jak często, przemierzając tę samą drogę, myślimy o problemach, które trzeba rozwiązać, o tym, co najpierw zrobimy w domy albo w dniu następnym? Pewnie często. To oznacza jednak, że drogę z pracy do domu spędziliśmy w przyszłości.

 

A jak często wychodzimy z pracy i myślimy, jaką nową drogą wrócimy do domu, jak często czujemy delikatny powiew lekko ciepłego wiatru, który łagodnie dotyka twarzy, przyjemnie porusza włosy i subtelnie je przesuwa, w przerwach między odgłosem silników przejeżdżających aut słyszymy śpiew ptaków w parku, rozradowanych wiosennym słońcem, od czasu do czasu zagłuszanych głosem kukułki, obserwujemy przebiegającą nam drogę wiewiórkę z błyszczącymi oczami, podziwiamy piękno otaczającego świata, swoistych darów, które otrzymaliśmy od Stwórcy, a może, wyjątkowo dzisiaj, wrócimy później do domu, może zatrzymamy się na ławce w parku, by przedłużyć doznania tych cudownych chwil, przeżywanych w teraźniejszości?

 

Bo to jest właśnie życie w „tu i teraz”, życie pełnią tego, co po prostu jest. A może lepiej: to dopiero jest życie. Dlaczego? Bo obrabianie wydarzeń przeszłych lub przyszłych jest aktywnością naszego umysłu i odwołaniem do naszej wyobraźni, do rzeczy, których realnie nie ma, bez czucia, doznawania, reagowania, w pewnym sensie bez życia. W ten sposób można przeżyć swoje życie, nie żyjąc. Można rozpamiętywać dawne krzywdy, obracać w głowie przykrościami, wyolbrzymiać sytuacje, które trzeba przeżyć, a potem je odłożyć. Uczucia powstałe pod wpływem realnie doznanej krzywdy mają swoją miarę. Są żywe, głębokie, prawdziwe. Potem naturalnie mijają, a człowiek powoli odnajduje się w nowej sytuacji. Zdarza się jednak, że żywe uczucia mijają, a my nadal mamy poczucie straty, odrywamy swoją rolę ofiary. Przynosi nam ona liczne korzyści, jak zainteresowanie otoczenia, litość, bezinteresowną pomoc. Tak nam dobrze, bo bycie biernym jest wygodne. Z czasem jednak ta gra się nie opłaca, bo życie nam ucieka, a otoczenie się nie wzrusza, ponieważ nasze uczucia są powierzchowne i ludzie to czują.

 

Tylko życie chwilą obecną wydaje się być życiem w pełni, bo tylko w taki sposób jesteśmy w stanie dostrzec piękno otaczającego nas świata i siłę własnych doznań. Tylko wtedy jesteśmy w stanie mieć kontakt z własnym ciałem, emocjami, sferą myśli, pragnień, intuicji i doznań, płynących z otoczenia.

 

Słynny filozof, teolog i mistyk, Mistrz Eckhart radził: Żyj bez przeszkody ze strony tych uczynków i obrazów, które miałeś kiedyś, wyzuty i wolny, w owym „teraz”. 

 

 

gallery/little-girl-4110731_1920