Pracownia Rozwoju

gallery/walnut-2961898_1920
Renata Muszyńska
gallery/finclub
gallery/facebook-667456_1920
Koszyk (0)
Samoakceptacja, czyli bezwarunkowa miłość siebie

 

Jedną z podstawowych  zasad rozwoju jest samoświadomość i samoakceptacja, czyli przyjęcie siebie takimi, jakimi jesteśmy. A jacy jesteśmy? Większość z nas we wczesnym okresie życia wykształciła mechanizm, za pomocą którego kreuje idealny obraz siebie. Stanowi on zasłonę, z jednej strony zakrywającą nasze wady, błędy i zachowania, które w oczach otaczających nas osób nie zasługują na akceptację, a z drugiej – odsłaniają nasze pozytywne cechy, sukcesy i zachowania przez nie aprobowane. W głębi duszy przecież wszyscy pragniemy być kochani. Najczęściej jednak otrzymujemy tzw. miłość warunkową, a więc taką, która skupia się na naszym zachowaniu, gdzieś na powierzchni naszego „ja”, nie dosięgając samej istoty, czyli „miejsca”, w którym wszyscy jesteśmy powołani do istnienia i bezinteresownej miłości.

 

Pierwszym krokiem na drodze rozwoju jest – jak sądzę – przywrócenie miłości należnego jej „miejsca” w naszym życiu. Opuszczenie idealnego obrazu siebie i przyjęcie siebie w całej prawdzie o sobie, z tym, co silne, co przychodzi z łatwością i jest akceptowane przez innych, oraz tym, co słabe, co trudno zmienić, nad czym trzeba się szczególnie pochylić, jest bowiem przejawem bezwarunkowej miłości wobec samej/samego siebie. Znany autor i psycholog Lee Jampolsky napisał znamienne zdanie: Paradoks zmian polega na tym, że nie są możliwe, o ile w pierwszej kolejności nie zaakceptujemy samych siebie takimi, jakimi jesteśmy. 

 

Dlaczego tak jest? Dlaczego miłość siebie jest źródłem rozwoju? Idealny obraz siebie nie wyraża pełnej prawdy o nas. Można powiedzieć, że wzmacnia pewien rodzaj gry, jaką prowadzimy wobec naszego otoczenia, a przede wszystkim wobec samych siebie. Poruszając się w środowisku znanych nam osób i ich reakcji, stajemy się coraz lepszymi „aktorami”, odtwarzając znane nam role i doskonaląc schematy własnych zachowań. W nowym środowisku odtwarzamy podobny schemat: z jednej strony ukrywamy własne słabości, a z drugiej – coraz więcej sił wkładamy w spełnienie zewnętrznych oczekiwań. Ponosimy coraz większy koszt naszej gry, która wcześniej czy później się zakończy poważnym kryzysem, bo taki „ideał” nie jest wcale idealny, a ciało nie uniesie jego ciężaru.

 

Miłość siebie, wyrażająca się w przyjęciu prawdy o sobie, nie jest zależna od otoczenia. Od nikogo. Każdy bowiem z nas ma w sobie wewnętrzną wartość: istnienie i zdolność do miłości. Mogę w tym miejscu powtórzyć za M. Buberem zdanie: Każda przychodząca na świat osoba przynosi ze sobą coś nowego, co nigdy przedtem nie istniało, coś oryginalnego i niepowtarzalnego.

gallery/qualities-795865_1920