O mnie

Dzień dobry. Nazywam się Renata Muszyńska. Z wykształcenia jestem doktorem nauk humanistycznych w zakresie filozofii, certyfikowanym coachem i specjalistą ds. psychologii. Doświadczenie własne i troska o moich bliskich zadecydowały o tym, że zgłębiam również wiedzę na temat psychobiologii i naturalnych metod wspierających leczenie.

Swoją przygodę z nauką rozpoczęłam na studiach filozoficznych na ATK w Warszawie (dziś UKSW). Przez 5 lat uczyłam się rozumieć naturę człowieka,  odkrywać sens i cel jego życia, poznawać różnorodność ludzkich dróg. Przez dwa lata po studiach pracowałam nad doktoratem, zgłębiając zagadnienia poświęcone duszy ludzkiej. Kształciłam się również w zakresie: psychologii (Instytut Psychologii Stosowanej w Warszawie), terapii złożonej traumy (trening w programie terapeutycznym Żywa Nadzieja), coachingu (Firma Szkoleniowa z Wrocławia), homeopatii (Akademia Medyczna w Warszawie), dietetyce (Akademia Dietetycznie Poprawni w Warszawie).

Stosuję noetykę w psychoedukacji i coachingu, prowadząc indywidualne sesje. Piszę artykuły i książki, przygotowuję szkolenia. Sporo czasu poświęcam na pracę własną w zaciszu swojego domu.

Traktuję życie jak drogę do przejścia. Uważam, że tę drogę po części się odkrywa, a po części projektuje. Odkrywa się sercem, projektuje – przy pomocy rozumu. Serce jest tu „przewodnikiem”, a rozum – „niezbędnikiem”. Odkrywa się drogowskazy, patrzy na znaki drogowe, spotyka przechodniów, którzy nam mówią, czy dobrze idziemy. Projektuje się własny sposób przejścia: jak przebyć swą drogę w samotności, a jak z towarzyszem podróży, by było raźniej iść, jak przejść ją na pieszo, powoli i refleksyjnie, rozglądając się wokół i chłonąc każdy odcinek drogi, a jak przebyć ją za pomocą jakiegoś pojazdu, szybko, dużo zwiedzając, spotykając wielu ludzi, robiąc dużo rzeczy i wiele przeżywając.

Sądzę, że serce jest naszym ukrytym skarbem, który mamy wydobyć “z roli”, odsłonić go i oszlifować. Poznanie serca, intuicja, głębokie pragnienia przejawiają się w naszych uczuciach. Uczucia bowiem są odbiciem wagi naszych kroków, swoistą miarą naszych postępów i błędów, naszych spotkań i rozstań, wysiłków i odpoczynków, upadków i wzlotów. Są też miarą naszych relacji i wyznacznikiem odległości, jaką mamy zachowywać w stosunku do innych, miejsca, jakie mamy wobec nich zająć. Dzięki uczuciom „słyszymy” głos naszego serca. Poznajemy go także dzięki reakcjom naszego ciała.

Uważam, że rozwój (teori i techniki) to pomoc w drodze. Polega na tym, by szerzej widzieć drogę, by widzieć ją lepiej i głębiej, najpierw – by widzieć przeszkody, znajdujące się na niej i je usuwać (autoterapia i psychoterapia), potem – by widzieć więcej środków – sposobów postępowania naprzód, by pomóc ruszyć, gdy zatrzymamy się na drodze i nie wiemy, jak dalej iść lub gdy chcemy zmienić sposób naszej wędrówki (coaching). Sama tej swoistej pomocy doświadczam we własnym życiu.

W pracy nad rozwojem poruszam się w trzech wymiarach życia: cielesnym (wegetatywnym), zmysłowym (psychicznym) i duchowym (rozumowy i noetycznym). Rozwój duchowy traktuję jak “życiowy przewodnik”, któremu podporządkowane jest nasze życie biologiczne i psychiczne. Duchowy rozwój zachodzi w nas nawet wtedy, gdy go sobie nie uświadamiamy. Dzisiaj bardzo często przeżywamy go nieświadomie, ponieważ sprzyja temu kultura naszych czasów. Czasami czujemy się jak ślepcy, którzy nie widzą drogi, nie wiedzą, w którą stronę pójść, a stawiane przez nas kroki jedynie to potwierdzają. Jest to czas życiowych wątpliwości i kryzysów, jawiący się na zewnątrz na sposób zaburzeń psychicznych, którymi owe kryzysy w istocie swojej nie są.

Sądzę, że domaga się to właściwego rozeznania. Stosowną pomoc w tym zakresie znajdziemy u kogoś, kto ten etap sam już przeszedł. Niemniej jednak uważam, że bez oczyszczenia i uporządkowania sfery psychicznej możemy się w rozwoju duchowym zatrzymać. Schematy wyniesione z domu i życiowe doświadczenia, zwłaszcza z okresu naszego dzieciństwa, mogą stać się poważną przeszkodą na drodze naszego wzrostu. Myślę również, że rozwój duchowy pociąga za sobą troskę o ciało. Zaburzenia w funkcjonowaniu naszego ciała bowiem mogą maskować się jako choroby psychiczne, co jest kwestią do odróżnienia. Niemniej jednak coraz częściej się o tym pisze. Z tego powodu wzajemne zależności poszczególnych wymiarów naszego życia świadczą o potrzebie naszego wielowymiarowego rozwoju, w którym duchowy wzrost jest przewodnikiem.

Z tego powodu w swojej pracy nad rozwojem kieruję się wspomnianymi już zasadami:

1) Przekraczam relatywizm w rozumieniu rozwoju osobistego, opierając go na klasycznej antropologii, a więc na istocie i naturze człowieka.

2) Przekraczam psychiczny wymiar rozwoju, ujmując go wielowymiarowo oraz zwracając szczególną uwagę na rozwój duchowy i życiową misję wpisaną w serce człowieka.